Miałem sen… o Kościele

10.12.2010

"O jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają (…) Tam bowiem Pan zsyła błogosławieństwo" – Psalm 133  

Mam taki sen, takie marzenie o Kościele. Marzenie, które nie odstępuje mnie przez wiele lat, do którego chcę dążyć z całych sił, któremu warto poświęcić wszystkie moje siły i starania. To marzenie o Kościele, w którym ludzie potrafią wznieść się ponad swoje ambicje, w którym potrafią sobie wybaczać, w którym bracia i siostry nie patrzą na siebie szukając różnic, ciągle widząc problemy i ciągle nie mogąc pokonać bariery innego zdania. Marzenie o Kościele w którym nie jest ważne jak sie nazywasz, z jakiej denominacji jesteś, w którym chrześcijanie potrafią patrzeć na siebie widząc po prostu ludzi, których Bóg kocha, którzy kochają Boga, dla których najważniejsze jest Królestwo Boże, a nie teologia. Marzenie o Kościele, którego jedność nie jest oparta na jałowej dyskusji, ale na Obecności Chrystusa, który nie patrzy tak jak my… I w końcu, marzenie o Kościele, który w moim Kraju – Polsce – niesie odważnie i z mocą pochodnie wiary wskazując na Jezusa, który potwierdza swoja Obecność znakami i cudami. "Tam Pan zsyła błogosławieństwo…"  

Czy to naiwne? Czy jestem tylko marzycielem? Niektórzy może tak pomyślą, ale niektórzy może się zastanowią, podniosą wzrok do nieba i powiedzą "tak, też chce mieć takie marzenie"…  

Wierzę, że potrzebujemy takiego marzenia – Bóg potrzebuje ludzi z takimi marzeniami – ludzi nie sparaliżowanych niewiara i wiecznym "nie da się", ale ludzi odważnych w myśleniu, odważnych w zaufaniu, odważnych w działaniu na podstawie wiary. Wierzę z całego serca, że w dniach ostatnich Bóg wzbudza sobie taki Kościół!  

Czy potrafimy to dostrzec? Czy potrafimy być takim Kościołem? Czy będziemy umieli myśleć szerzej, patrzyć dalej, widzieć więcej? Czy tez dalej będziemy zamknięci w naszych kokonach, roztrząsając stare i obecne rany, mieląc w bezsensownych dyskusjach nasze poglądy, interpretacje, różne zdania i opinie, wmawiając sobie, że jedność zależy od właściwej praktyki tego i owego oraz właściwej interpretacji…  

Polska potrzebuje przebudzenia – powiem więcej – Polska jest skazana na przebudzenie! Ale najpierw musimy zrozumieć GDZIE Pan zsyła błogosławieństwo…  

Więc, drodzy umiłowani, drogi przyjacielu! Spróbujmy, jak mówi pieśń "wznieś swą wizję wyżej, poza to co znasz, podnieś oczy wyżej, zobaczysz Króla Chwał!". Stańmy dziś razem zapominając o podziałach, zapominając o naszym "ja", i spróbujmy dziś – tak po prostu spróbujmy – być Kościołem stojącym przed swoim Panem, w jedności serc, w radości Ducha, w miłości Ojca! I niech płynie pieśń, która będzie radością dla Niego – tego Jedynego, który godzien jest chwały, dla którego przecież śpiewamy! A On w swojej dobroci to dostrzeże, i ześle swoje błogosławieństwo na nas wszystkich!  

Czego sobie i Wam z serca życzę

zawsze Wasz

pastor J.O.

Jacek Orłowski

Pastor Jacek Orłowski, absolwent Seminarium Teologicznego w Ustroniu oraz Akademii Pedagogicznej w Krakowie (jęz. angielski), obecnie Uniwersytet Pedagogiczny. W 2002 roku, będąc posłusznym niezwykłemu i nadprzyrodzonemu Bożemu powołaniu, przeprowadził się wraz z rodziną do Nowego Sącza, gdzie rozpoczął służbę pastorską.

Inne treści autora